Witaj Jobar!
Ze szczególnym zainteresowaniem czytam historię twego ojca. Jak się możesz dowiedzieć z tytułu założonego przeze mnie wątku i ze stopki - "jedziemy na tym samym wózku".
Znaczy się - wy mocno w przodzie, my dopiero zaczynamy podróż.
Już wiem, jakie to oznacza "atrakcje". Nerwowe oczekiwanie na wyniki badań, bijące serce, i ten dół psychiczny, gdy PSA znów rośnie.
Zagubienie, gdy nie wiadomo, o co chodzi, bezsilność, gdy okazuje się, że na razie nic nie można zrobić, gdy nie wiadomo, co zrobić.
Lęk o przyszłość, nerwowe reagowanie na każdą niedyspozycję, na każdy nowy ból.
I tak przez wiele lat.
Ale jest i druga strona medalu.
Będę szczera: bardzo wam zazdrościmy. Nie marzymy o niczym innym, jak o takim właśnie przebiegu choroby.
Nowotwór łagodny ( choć złośliwy), czas podwojenia PSA dłuższy, niż rok, brak objawów klinicznych - i tak przez długie lata.
Przez długie 12 lat.
Przecież nic się nie działo, nic nie bolało, w dalszym ciągu nic mu nie dokucza, jedynym cierpieniem były liczne badania (koszmar kilkunastu biopsji!) i ciągły (czy potrzebny?) stres.
Teraz będzie hormonoterapia, znów przez lata, w tym wieku już ojcu za bardzo nie zaszkodzi.
Na pewno o wiele większe zagrożenie czyha na ojca ze strony nadciśnienia i cukrzycy, ale nazwy tych chorób nie brzmią tak złowieszczo, jak RAK.
O takich pacjentach, o chorobie o takim przebiegu, liczni lekarze (nie wszyscy, fakt) mówią, że bardziej szkodzi im stres, badania i terapia, niż nowotwór prostaty.
Nie wiadomo, jak by wyglądała sytuacja, gdyby ojciec od razu dostał wszystko - po operacji radio i hormony.
Może by mu to zrujnowało zdrowie, a nawet skróciło życie, kto wie. Na pewno obniżyłoby drastycznie jego jakość.
Bez pewności wyleczenia.
A może ojciec byłby wyleczony, ale kosztem zdrowia, jakkolwiek paradoksalnie to brzmi.
Nowotwór prostaty jest dziwnym rakiem. Przede wszystkim jest powszechny. Większość mężczyzn, gdy osiąga wiek męski-wiek klęski - go ma.
Większość z nich o nim nie wie i nigdy nie będzie im dokuczał. Oni nie potrzebują leczenia.
Tylko 3% męskiej populacji umrze z powodu raka prostaty.
Na podstawie dotychczasowych danych, nie sądzę, by twój ojciec zapisał się do tej grupy. Terapia hormonalna (zwykle przerywana) jest w stanie utrzymać tak mało agresywnego (nowo)twora na uwięzi przez wiele lat.
"Leczenie paliatywne" oznacza w tej sytuacji leczenie nie radykalne, taka nomenklatura. Czy z insuliną jest inaczej?
Leczenie wirusami w Finlandii to jedna z wielu tzw. prób klinicznych nowych metod. Lekarze klinicyści powinni być zorientowani we wszystkich nowinkach, interesować się nimi, ale szeregowi wyrobnicy medycyny mogli o nich nigdy nie słyszeć. Ich zadaniem jest stosowanie obowiązujących standardów (byle aktualnych).
Jobar, jeśli możesz - napisz, jak rosło PSA po operacji, wynik po wyniku.
Pozdrawiam serdecznie,
Dunol
Mąż - rocznik 1948, VIII/08: cT1c, PSA - 5,7, Gl 3+3, brak objawów ;
RRP - X/08, pT2bN0Mx, Gl 3+4, liczne high grade PIN: PSA: 1mc: 0.08, 5 mc:0.02, 10 mc: 0,14, 13 m-cy: 0,41, TRUS:pozostawiona część pęcherzyka nasiennego.
XII/I '10: radioterapia (SRT) 66 Gy , PSA 6 tyg. po:0,35; 3 m-ce: 0,211; 5 m-cy : 0,159; 7 m-cy: 0,40; 10 m-cy: 1,01; 15 m-cy : 1,87; MRI: węzły chł. biodr. zewn. lekko powiększ. ;(VI'11):1,76;(VIII'11): 2,47; (I'12):4,78; (II'12):3.69
PET (III'12): węzeł biodr. zewn. SUV 2,7, reszta OK.
Od III'12 bikalutamid 150mg, PSA IV'12: 0,152; V'12: 0.04; VI'12: 0,02; VII'12:tomograf: wszystko OK
Od VII'12 bikalutamid 100mg, PSA VIII'12: <0.003; IX'12:0.002; Od X'12 bikalutamid 50 mg ??? XI'12: <0.003
Powrót do dawki 150 mg, IV'13:0.003.
Lekarze pragną, by biedni nie chorowali, a bogaci nie zdrowieli.